Co u mnie słychać?

-Mama,Bob,Bob-dociera do moich uszu po raz pierwszy tego dnia.
-Bob Budowniiiczy...-intonuję.
-Ne, ne, mama,Bob!
Aha, czyli nie śpiewać a recytować.Wierszyk o dźwigu i koparce. Mojego własnego autorstwa, bo Tuwim i Brzechwa w twórczości w zakresie działalności koparek,dźwigów i betoniarek zawiedli na całej linii.-Są maszyny na budowie...-zaczynam na razie jeszcze z entuzjazmem. Z litości dla czytających utworu w całości nie przytoczę. Do końca dnia powtórzę to jeszcze circa 68 razy.
-Łe,łe, łeeeee!!! - dobiega spod karuzelki w pokoju obok. Karol usilnie domaga się uwagi od kilku minut, więc puszczam Antka bez skarpetek. W telewizorze "listonosz Pat" ("Pat i kot,kot i Pat..." - mama!!! mjał, mjał"), jest nadzieja, że nakarmię Karola w spokoju. A kiedyś mi się wydawało, że dzieci poniżej dwóch lat nie powinny oglądać telewizji.
Po karmieniu w sekwencji, ssanie piesi ,odbijanie,ssanie piersi,ulewanie, ssanie, odbijanie itd. udaję się po pieluchę. W sypialni na łóżku wywalona zawartośc szuflad Karola, w której Antek tarza się radośnie przez krótką chwilę.
-Mama, pa, pa! - to już z drugiego pokoju.
-Tak, synu,koparka - odpowiadam machinalnie.
-Diuł,diuł!
-Tak,koparka kopie dół.
-Dzi,dzi!
-Tak synu,dźwig - potakuję i na widok uniesionej w górę ręki dodaję - Dżwig podnosi przedmioty do góry.
Za oknem wszaki mamy budowę. Byt określa świadomość.
Potem już tylko wcisnąć kaszkę owsianą ("mama, pa, pa" , "dobrze,dostaniesz parówkę jak zjesz kaszkę"),położyć Karola na drzemkę numer jeden. Za pomocą groźby nieczytania Kubusia Puchatka, nakłonić do sprzatnięcia rozwalonej zawartości szuflad - co jak wiadomo polega na tym, że ja pracowicie składam poszczególne sztuki odzieży i układam w odpowiednich szufladach, a pełen zapału pomocnik wpycha zgniecione kaftaniki przemieszane z czapkami i pieluchami,jak leci.
Następnie uśpić przebudzonego Karola (jak nie uśpię,będzie ryk), spróbować położyć na drzemkę Antka (bezskutecznie, ale trwa to godzinę - wtedy przybyła w międzyczasie Babcia karmi Karola i wyprowadza go na spacer),wydać obiad i już będę mogła udać się na rehabilitację kręgosłupa, podrzucając po drodze Antka Zakontraktowanemu. Czytam Kubusia ściągając mleko ("Mama,Pu, Pu" "Tak, synu,Puchatek"), widzę u pierworodnego oznaki zbliżającej się potrzeby skorzystania z nocnika. Ściągam pieluchę,kilkukrotnie gonię rozebranego delikwenta i sadzam na nocnik po to, by za chwilę powtórzyć całą scenę,bowiem delikwent czynności defekacji nie znosi całym sercem. Udaje mi się go unieruchomić za pomocą książeczki o jelonku Bambi("Mama,Ba-bi,Ba-bi"). Czas płynie. Powoli godzę się z myślą, że laseroterapia przepadni mi dziś z powodu...kupy. Z rezygnacją podaję przez okno kanapkę Babci spacerującej pod oknem ze śpiącym Karolem. Włączam VCD z "Misiem Uszatkiem" ("Mama, miii,miii!!!") i próbuję za pomocą znalezionego w zakamarkach łazienki żelu wet look (ki diabeł?)wykonać sobie na głowie coś podobnego do fryzury. Jest szansa, że chociaż na masaż zdążę i nie będę się przez kolejny dzień wyć z powodu bólu kręgosłupa przy podnoszeniu dzieci.


stoprocent 2006-05-30 00:43:11

skomentuj (15)






Przedwyborcza gorączka

Mam dylemat normalnie na kogo oddać mój bezcenny głosJ To, że mam poglądy liberalne, a właściwie to liberalno-konserwatywne czytelnicy chyba od dawna wiedzą. Z całą odpowiedzialnością podpisuję się pod poglądem, że im mniej państwa w gospodarce, tym lepiej (a jak ktoś mi tu chce z Keynesem wyjeżdżać, to przed rozpoczęciem dyskusji zalecam wczytanie się w założenia tej teorii, czego nawiasem mówiąc „genialny” ekonomista Kołodko nie uczynił). Rozważałam poważnie głosowanie na PO, ale od początku miałam wątpliwości z braku w ich programie ( z oczywistych względów i to nie tylko z braku programu:-) wątków dekomunizacyjnych. Na takowe można było liczyć u PiS-u, ale ich propozycje gospodarcze są nie do przyjęcia. Z czasem, obserwując kampanię, wczytując się w wypowiedzi liderów PO doszłam do wniosku, że z ich strony można liczyć wyłącznie na działania zmierzające do utrzymania status quo. Nie pozostało nic innego jak wrócić do źródeł czyli PJKM (kiedyś UPR). W związku z powyższym przeczytałam sobie program partii dokładnie (założenia programu i szczegółowy program partii dokładnie. Mało na zawał nie zeszłam. Bo ja się owszem, z tym, co chcą osiągnąć zgadzam, ale plany przeprowadzenia tegoż przypominają mi przeprowadzenie na ciężko chorym jednocześnie operacji serca, nerek i mózgu, a potem traktowanie wszystkimi lekarstwami naraz. Jak wyżyje – to będzie zdrowy jak rydz, ale szanse ma marne... Wyobraziłam sobie te pi razy oko 5 lat chaosu w naszym kraju i może to rzeczywiście jedyne wyjście, ale jakoś egoistycznie nie chciałabym żeby te 5 lat przypadło akurat na lata mojej aktywności zawodowej z dziećmi na karku, cóż.
A jednak zagłosuję na PJKM. Zawsze uważałam, że należy swój głos oddać na tę partię, której wyłącznych rządów chcielibyśmy. Jednak ostatecznie polityka to sztuka kompromisu i gra, więc tym razem zagłosuję z uwzględnieniem faktu, że „moja” partia nie ma szans na samodzielne rządy, ale szczypta (spora, taka z 10%) PJKM w mdłym sosie PO i PiS-u jest w moim pojęciu nieodzowna. Skoro i tak ma rządzić Kaczor i to Donald, to spokojnie można im dołożyć myszkę Mikke
BTW, po raz pierwszy do sejmu kandyduje ktoś kogo osobiście znam i to blisko. Niestety kandyduje z SdPL, z którego to powodu nadal jeszcze nie wyszłam z szoku, bo to żona jednego z czołowych opozycjonistów i zawsze bliska ideowo UD/UW. Miałam chwilę wahania, czy na nią nie zagłosować, bo wiem, czym chciałaby się w sejmie zajmować i wiem, że zna się na tym jak mało kto, bo zęby na tym zjadła. Ale nie mogę się przemóc, żeby postawić krzyżyk na liście komuchów i już. Nota bene, pani ta chciała startować z list PO, ale powiedziała mi, że w PO nie ma kompletnie atmosfery do wprowadzania zmian. Wtedy pomyślałam, że pewnie jej nie chcieli dlatego tak mówi, ale wobec moich późniejszych obserwacji uważam, że coś może być na rzeczy.
PO poza 3x15 nie deklaruje żadnych, kompletnie żadnych konkretów, same frazesy, a i podatek w zamyśle liniowy, a to obok jego niskiej stawki jego prostota i przejrzystość stanowią o uzdrawiającej dla gospodarki mocy, okazuje się nie być taki liniowy po bliższym przyjrzeniu się. A taki PiS wali konkretami, tyle że wiele z nich (szczególnie w dziedzinie gospodarki) jest mi jakoś nie po myśli. Wątpiącym w tezę frazesy PO vs konkrety PiS polecam WPROST z 18 września („Dr Kaczyński i Mr Rokita”).
Na marginesie dodam, że Zakontraktowany chciał mnie zabrać na zagraniczne wczasy w terminie wyborów. I sama się zdziwiłam, że tak bardzo mną to wstrząsnęło – ja sobie naprawdę nie wyobrażam, że mogłabym nie iść głosować. To się chyba megalomania nazywa...



stoprocent 2005-09-21 21:39:40

skomentuj (8)




Nic dodać nic ująć

Siedzę sobie i się rozrywam póki moje dziecko śpi, wzdragając się od każdego uderzenia potężnym młotem, za którego pomocą mocują ogrodzenie ogródka sąsiadowi (jutro bedę mocowac u mnie, więc stres bedzie długotrwały:-)
I w tych niesprzyjających warunkach znalazłam taką perełkę . Jak na mój gust powinno sie to wydrukować i rozwiesić na każdym przystanku, wprawdzie społeczeństwo nasze ma ograniczoną zdolność percepcji, ale może chociaż kilku osobom udałoby się wytoczyc proces myślenia.


stoprocent 2005-08-29 13:14:43

skomentuj (2)




Come back?

Znów nabrałam ochoty na spoglądanie na moje życie trochę z boku, czemu służy m. in. pisanie bloga, ale nie moge przejść gładko do wrażeń z chwili obecnej, czuję się bowiem w obowiązku po tak długiej nieobecności jakieś wprowadzenie uczynić.
No więc (nie jesteśmy na lekcji polskiego ostatecznie, zatem pozwolę sobie...) niech już to mam z głowy. Najwyraźniej rozmnażanie się weszło mi w krew i w związku z powyższym Antek na święta będzie miał brata. Prawo serii...:-)
Mogę ten stan rzeczy uzasadniać plotąc najrozmaitsze androny, ale prawda jest jedna - człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi...
Nadal zatem jestem pochłonięta prokreakcją i nie zanosi się na rychłą zmianę, choć - bądźmy szczerzy - są chwile kiedy ten stan mnie średnio zachwyca i niech mnie za to bije, kto chce.
Zaistniałą pustkę intelektualną - prokreacja bowiem na co dzień silnie angażuje fizycznie, gdy do zmiany pampersów dodamy całowanie ślicznych stópek to także emocjonalnie, ale intelekt dużego udziału w procesie nie bierze, nie oszukujmy się. Zatem zainstniałą pustkę usiłuję wypełnić twórczością lotów raczej niskich - IPR zaraziła mnie manią konkursową i produkuję się w rozmaitych uzasadnieniach, dlaczego to ja powinnam dostać konkursowy samochód, krem przeciwzmarszczkowy tudzież komplet garnków. BTW, to mi przypomina, że zapomniałam donieść, że nadaję z nowej siedziby, dla której musiałam nabyć nowe garnki właśnie, bowiem płytę elektryczną ceramiczną do gotowania posiadam - powie ktoś, czy to prawda, że na płycie ceramicznej nie można gotować w garach emaliowanych?.
W każdym bądź razie umysł staram się powoli, po długim okresie nieuzywania - ćwiczyć. Bowiem aczkolwiek nauka już jakiś czas temu udowodniła, że organ nieużywany nie zanika, to jednak strach zawsze jest!




stoprocent 2005-08-22 20:17:16

skomentuj (4)




 

 

 

 

 

"Niektórym należałoby
wytoczyć proces
myślenia "

S.J.Lec

księga gości

Interpelacje, postulaty, zapytania...zgłaszać do...
stoprocent@gazeta.pl

Małpy w klatce

Kącik Porad Stoprocent
Jak zrobić sztuczną pochwę

Przebój tygodnia
Headline news
Cycaty blog z jajem:-)
Kizia

Blogi nowo odkryte
Chabitha
Silverboy
Pierwsza Klasa
Scarabee

Blogi zaprzyjaźnione
ciążowy
Ds
Catrina
Stillman
AAA szukam pracy
Misiacy
Velia
Alkomat
Robin
Pstryczka
Odchudza-sie
Za-co?
Indiansummer
Dieta-c
Minimal

Blogi, które lubię bez widocznej wzajemności
Zimno
Cashew
Blog masoński:-)
Ona-sama
Zapach Kobiety
Z oddechem w tle
Onanista
Lefay
Wektor
Trzaskprask

Blogi z serii "niekiedy"
Transeks-km
Biuralistka
Dama Pik

Blogi z innej bajki
Naja
supermarket

2006
maj
2005
wrzesień
sierpień
czerwiec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

 



stat4u